Wywiad

Artur MYSŁEK: Nie jesteśmy bądź nie byliśmy wskazywani jako kandydat do awansu – tym bardziej dobrze smakuje ostateczny wynik w tej rundzie

Czy wynik spotkania z Skalniakiem Kroczyce odzwierciedla to co działo się w meczu?
Uważam, że mecz był bardzo wyrównany i toczył się w bardzo dobrym tempie jak na warunki A klasy. Pod koniec spotkania mieliśmy jeszcze karnego na 4-1, którego nie udało się zamienić na bramkę. Z mojej perspektywy byliśmy drużyną bardziej zdeterminowaną

Bramka dla Skalniaka dająca prowadzenie podziałała w sposób…?
Podziałała w sposób pozytywny. Wstąpiły w nas jeszcze większe siły, aby doprowadzić do wyrównania, co nastąpiło bardzo szybko. Cieszy mnie bardzo fakt, że takie sytuacje nas nie załamują i skupiamy się na celu jakim jest dążenie do zdobycia większej liczby bramek niż przeciwnik.

Taki Doświadczony zawodnik jak Błażej Radler pewnie dużo wnosi do szatni i do gry?
Bardzo dużo wnosi. Przede wszystkim swoim doświadczeniem i dużymi umiejętnościami piłkarskimi. Zawsze dobrze jest mieć go po swojej stronie w meczu

Na Brzóskach wygraliście ósme spotkanie z rzędu, na czym polega magia Waszego obiektu?
Okazuje się, że był to 9 mecz wygrany z rzędu u siebie licząc rundę wiosenną i 10 nieprzegrany. Ostatni mecz jaki przegraliśmy u siebie, to był właśnie mecz ze Skalniakiem w kwietniu. Myślę, że to przede wszystkim zasługa naszego odpowiedniego nastawienia w meczach domowych, ale nie ukrywam, że też bardzo dobrze czujemy się u siebie. Jeśli tylko płyta jest dobrze przygotowana, to jest to woda na nasz młyn. Nieocenieni są także nasi wierni kibice.

Wiedząc, że przyjeżdża Skalniak aktualny lider jak motywowaliście się przed meczem?
Nie trzeba było specjalnie motywować się na taki mecz. Myślę, że każdy z zawodników podszedł do niego z należytą powagą i koncentracją. To jest ten klucz, aby przez 90 minut być skoncentrowanym na zadaniach boiskowych. Skalniak to bardzo trudny przeciwnik.

Którego meczu z rundy jesiennej najbardziej szkoda w którym straciliście punkty tej jesieni?
W obu meczach z Jurą Niegowa i Olimpią Huta Stara nie mogłem skorzystać z pełnego składu. W obu przypadkach wypadło 2 podstawowych obrońców, co przełożyło się na ostateczny wynik. W przypadku meczu w Hucie goniliśmy wynik z 1-3 na 3-3, ale chyba jednak bardziej żałuję straconych punktów w Niegowie, bo w drugiej połowie stworzyliśmy sobie wystarczającą ilość okazji do tego, żeby chociaż zremisować ten mecz. Takie sytuacje się zdarzają. Trzeba je przyjąć z pokorą i odpowiednią, sportową złością. Najlepszym lekarstwem jest wygranie kolejnego meczu.

Jak oceniasz swój występ w meczu z Skalniakiem Kroczyce?
Moja rola jako grającego trenera nie jest łatwa i nie chciałbym oceniać swojej gry. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby drużyna wygrywała i cieszyła się grą.

Którego zawodnika możesz wyróżnić z tego meczu? Jeśli taki to którego i za co?
Nie będę publicznie nikogo wyróżniał, bo każdy stanął na wysokości zadania. Chwała za to chłopakom. Nawet jeśli spojrzymy na nasze statystyki jeśli chodzi o bramki, asysty itd, to nie ma jednego zawodnika, który bardzo mocno wyróżniałby się na tle innych i moglibyśmy powiedzieć, że opieramy grę właśnie o niego. Naszą siłą jest kolektyw i chciałbym żeby tak pozostało. Strzelanie bramek rozkłada się na wszystkich zawodników, tak samo jak praca w defensywie.

O co walczy Piast Przyrów w obecnym sezonie? Wchodzą dwa zespoły kogo byś widział w gronie drużyn promowanych do Nowej III Ligi śląskiej?
Nie stawialiśmy sobie żadnych celów na ten sezon. Chcieliśmy po prostu dać z siebie jak najwięcej w każdym meczu i zobaczyć gdzie nas to zaprowadzi. Myślę, że nie jesteśmy bądź nie byliśmy wskazywani jako kandydat do awansu – tym bardziej dobrze smakuje ostateczny wynik w tej rundzie. Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero półmetek i mamy jeszcze do rozegrania jedną rundę, a zimą często zmienia się forma i kadry poszczególnych zespołów. Staramy się twardo stąpać po ziemi.

Czego można życzyć Panu i drużynie?
Dużo zdrowia, radości z gry, dobrej atmosfery i dobrego okresu przygotowawczego.

źródło: własne foto: Marek Tęcza Fotografia

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *