Siatkówka

Takiego wyniku chyba nikt się nie spodziewał

Za nami pierwsze spotkanie polskiego ćwierćfinału Pucharu CEV. Aluron CMC Warta Zawiercie zmierzyła się w nim z Asseco Resovią Rzeszów, a rywalizacja odbyła się w hali Podpromie.

1 lutego 2024, 18:00Rzeszów (Podpromie) 
ASSECO RESOVIA 3:0 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE (25:22, 25:16, 25:21)

ALURON CMC WARTA: Tavares, Butryn, Kwolek, Clevenot, Zniszczoł, Bieniek, Perry (L) oraz Łaba, Gregorowicz, Kozłowski, Gąsior.

Jurajscy Rycerze po słabej grze ulegli w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu CEV Asseco Resovii Rzeszów 0:3. Rewanż w czwartek (8 lutego) w Sosnowcu – aby doprowadzić do Złotego Seta, Aluron CMC Warta musi wygrać 3:0 lub 3:1, w innym wypadku do półfinału awansują rywale.

Początek meczu nie był udany w wykonaniu naszych przyjmujących, bo obaj w pierwszych atakach nadziali się na blok przeciwników. Gospodarze objęli prowadzenie 4:1, ale szybko zmniejszyliśmy straty do punktu. Skuteczny od początku był Karol Butryn, a po kontrze Mateusza Bieńka i autowym ataku z pajpa TJ-a DeFalco zrobiło się 9:8 dla naszego zespołu. W kolejnych minutach, to jedni, to drudzy zdobywali punkty przy własnej zagrywce, ale bez dłuższych serii, więc prowadzenie co chwilę się zmieniało. Jurajscy Rycerze długo nie mogli wstrzelić się zagrywką, a gdy już udało się to Butrynowi, to nie wykorzystaliśmy tego, że piłka wróciła na naszą stronę. Po błędzie podwójnego odbicia Miguela Tavaresa zrobiło się 18:16 dla rzeszowian i Michał Winiarski poprosił o pierwszy czas. Przyniosło to efekt, bo po dwóch udanych atakach Butryna wyrównaliśmy, ale tylko na chwilę, bo mimo ambitnej obrony Asseco Resovia na raty, ale jednak skończyła kontratak na 20:18. Mieliśmy w górze piłkę na remis 23:23, ale Butryn uderzył minimalnie ponad palcami blokujących. W kolejnej akcji zagrywka wprowadzonego zadaniowo Adriana Staszewskiego zatańczyła na taśmie, Luke Perry musiał się ratować padem, a rywale dostali akcję za darmo, którą na ostatni punkt pierwszej partii zamienił z szóstej strefy DeFalco.

Na pierwszy blok punktowy w meczu musieliśmy czekać do drugiego seta – Miłosz Zniszczoł zatrzymał atak Yacine’a Louatiego, w kolejnej akcji Trévor Clevenot dołożył skuteczną kontrę i objęliśmy prowadzenie 4:2. Pięć kolejnych akcji padło jednak łupem rywali – mieliśmy problemy z przyjęciem serwisów Bartłomieja Mordyla, a na siatce bardzo dobrze pracował blokiem Karol Kłos i to gospodarze zbudowali przewagę. Mogli je jeszcze powiększyć, ale Clevenot zatrzymał kiwkę z drugiej piłki Łukasza Kozuba. Niewykorzystana sytuacja po raz kolejny się zemściła, bo Boyer zaatakował w aut, a Zniszczoł upolował floatem DeFalco i mieliśmy remis 8:8. Cieszyliśmy się nim jednak krótko, bo kolejne niedokładności w naszej grze zostały wykorzystane przez przeciwników, którzy odskoczyli na 12:9. Po asie Kozuba zrobiło się już 18:14, a na domiar złego w następnej akcji Kłos zablokował Zniszczoła. Od tego momentu nasza gra już zupełnie się posypała i do końca seta zdobyliśmy już tylko dwa punkty.

Rytm gry próbowaliśmy odnaleźć po przerwie i choć na początku trzeciej partii Butryn został dwukrotnie zablokowany, to udane akcje Clevenota pozwoliły nam odskoczyć na 6:4. Francuzowi brakowało jednak wsparcia, bo ani Kwolek, ani Butryn wciąż nie mogli przełamać się w ataku. Rzeszowianie szybko odrobili więc straty i zaczęli uciekać. Kłos do znakomitej gry blokiem dorzucił punkt zza 9. metra, gdy mocniejszym niż zwykle uderzeniem zaskoczył Luke’a Perry’ego i było już 17:14. Raz jeszcze zbliżyliśmy się do rywali, ale wtedy do akcji włączył się sędzia, który przy asekuracji odgwizdał Mateuszowi Bieńkowi piłkę rzuconą przy… odbiciu dolnym tzw. „dyszlem”. Chwilę później gospodarze odbudowali przewagę i wydawało się, że w tym meczu nic się już nie wyłoży. Clevenot upolował jednak zagrywką Michała Poterę, a Zniszczoł po raz kolejny DeFalco i zrobiło się już tylko 23:24, a trener Giampaolo Medei musiał poprosić o drugi czas. Po nim Zniszczoł raz jeszcze odrzucił rywali od siatki, ale Louati na wysokiej piłce zahaczył o blok i było po meczu.

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *