Siatkówka

Wieluń niepodbity, porażka z Barkomem Każany

Jurajscy Rycerze po dobrym początku w pewnym momencie stracili rytm gry i ostatecznie przegrali w Wieluniu z Barkomem Każany Lwów 2:3. Mimo tego zdobyty punkt pozwolił awansować na pozycję wicelidera tabeli.

11 lutego 2024, 20:30 – Wieluń (Częstochowska 35)
BARKOM KAŻNY LWÓW 3:2 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE (18:25, 27:25, 29:31, 25:19, 15:12)

ALURON CMC WARTA: Tavares, Butryn, Kwolek, Clevenot, Zniszczoł, Szalacha, Perry (L) oraz Gąsior, Łaba, Schamlewski

W składzie meczowym zabrakło Mateusza Bieńka, dla którego sztab szkoleniowy już wcześniej zaplanował przerwę od gry właśnie w tym spotkaniu. Pod jego nieobecność rolę kapitana pełnił Miłosz Zniszczoł i to on właśnie zdobył pierwszy punkt dla naszej drużyny, ale wcześniej dwa zdążyli zanotować gospodarze. W początkowej fazie nasz zespół miał problemy ze skutecznością ataku, z czego korzystali rywale, obejmując prowadzenie 6:2. Błyskawicznie zmniejszyliśmy straty do punktu, a duża w tym zasługa dwóch wybloków Michała Szalachy, który zajął miejsce Bieńka w szóstce. Na wyrównanie musieliśmy jednak trochę poczekać, bo do stanu 12:12, kiedy to niezawodny Karol Butryn po własnej zagrywce i długiej wymianie obił w kontrataku ręce Wasyla Tupczija. Również za jego sprawą objęliśmy prowadzenie 14:13, choć tutaj zasługi należą się też Luke’owi Perry’emu, który świetnie spisał się w obronie, oraz Bartoszowi Kwolkowi za precyzyjną wystawę przez całą szerokość siatki. Blok Butryna na Luciano Palonskym i dwa asy Kwolka z rzędu pozwoliły nam odskoczyć na 20:16. Punkt zza linii 9. metra dołożył też wprowadzony na zmianę zadaniową Daniel Gąsior i było już 23:17. Za drugim razem Barkom zrobił przejście, ale była to jego ostatnia wygrana akcja w tym secie, którego asem zakończył Butryn.

Druga partia zaczęła się dla nas podobnie do poprzedniej, czyli nieudanie. Po dwóch blokach na Butrynie gospodarze objęli prowadzenie 5:1. I choć ponownie szybko zmniejszyliśmy straty do punkty, to tym razem tylko na chwilę. Potężne zagrywki posyłał na naszą stronę Tupczij, świetnie działał też blok Ukraińców i w efekcie nie tylko szybko odbudowali przewagę, ale jeszcze powiększyli ją do stanu 11:5. Wtedy wzięliśmy się po raz drugi za odrabianie strat. Zaczęło się od ataku w siatkę Ołeha Szewczenki, który od początku seta zastąpił Palonsky’ego, potem Kwolek zaserwował trzy asy z rzędu, a po czwartej mocnej zagrywce kontrę na punkt zamienił Trévor Clevenot i mieliśmy remis 12:12. Prowadzenie 16:15 dał natomiast Butryn, po którego potężnym uderzeniu piłki w przyjęciu nie utrzymał Ilia Kowalow. Po czasie nasz atakujący zaskoczył mierzonym skrótem… rozgrywającego Denissa Petrovsa. Po autowym ataku Szewczenki było już 21:17, ale rywale nie zamierzali oddać seta bez walki i najpierw zmniejszyli straty do stanu 22:21, a po asie Moussé Gueye wyrównali na 23:23. Co gorsza, przy próbie przyjęcia zagrywki Francuza senegalskiego pochodzenia Kwolek mocno stłukł palec, ale na szczęście po interwencji fizjoterapeutów Mateusza Kowalika i Tomasza Pieczko mógł kontynuować grę. W końcówce na przewagi cieżar ataku wziął na siebie Clevenot, który dwukrotnie dawał nam setbole. Te jednak przeciwnicy obronili, a trzeciego już nie było, bo Francuz najpierw przyjął na drugą stronę serwis wprowadzonego zadaniowo Ołeksija Hołowenia, z czego skorzystał na kontrze Kowalow, a przy piłce setowej został zablokowany przez Władysława Szczurowa.

Już na początku trzeciej partii, przy stanie 5:5, po kolejnym zablokowanym ataku Butryn opuścił boiska, a w jego miejsce pojawił się Daniel Gąsior, który przywitał się asem serwisowym, a po jego skutecznym kontrataku odskoczyliśmy na 11:8. Dołożyliśmy dopiero drugi tego dnia punktowy blok, gdy Kwolek zatrzymał Tupczija, ale chwilę później bezbłędny do tej pory Gąsior posłał piłkę w aut i przewaga znowu zaczęła topnieć. Ze stanu 17:13 zrobiło się 20:20 po bardzo długiej analizie challenge, gdy sędzia ostatecznie uznał, że Clevenot przy samoasekuracji odbił piłkę dwa razy. W końcówce po raz kolejny Miguel Tavares oparł grę na francuskim przyjmującym, a ten odpłacił się trzema punktami, które dały nam dwie piłki setowe. Żadnej jednak nie wykorzystaliśmy, a to oznaczało, że znów zwycięzcę wyłoni gra na przewagi. Ta trwała tym razem dłużej, bo aż do 30. punktu – wtedy Clevenot skrótem naruszył przyjęcie rywali, Petrovs zderzył się przy wystawie z libero, Jarosławem Pampuszko, w efekcie wystawił niedokładnie, a Palonsky, który wszedł wcześniej za Szewczenkę, uderzył w aut.

Przegrana końcówka nie podłamała lwowian, którzy rozpoczęli czwartego seta z dużym animuszem i po dwóch blokach na Kwolku odskoczyli na 6:3. Na boisku pojawili się Gąsior i Łaba, ale i ich ataki zatrzymywali rywale, więc przy stanie 5:9 o czas poprosił Michał Winiarski. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo cztery kolejne akcje padły naszym łupem i błyskawicznie doprowadziliśmy do wyrównania, a duża w tym zasługa Tavaresa, który skrótami tuż za siatkę sprawiał ogromne problemy Pampuszce. I my mieliśmy jednak kłopoty, by uciec z ustawienia przy zagrywce rozgrywającego rywali, w efekcie zrobiło się 11:14 i znowu musieliśmy gonić. Tym razem jednak strata, zamiast maleć, zaczęła rosnąć. Fantastycznie spisywał się Gueye, który był nie do zatrzymania w ataku, sam stanowił zaporę nie do przejścia w bloku, a jeszcze dołożył do tego asa, po którym Barkom prowadził już 23:16. Szalachę zmienił Mariusz Schamlewski, który od razu skończył przesuniętą krótką, a następnie zaskoczył zagrywką libero drużyny przeciwnej, ale był to już tylko łabędzi śpiew, bo minutę później było po secie, a to oznaczało, że zwycięzcę wyłoni tie-break.

Schamlewski pozostał na boisku w decydującej partii, która zaczęła się od gry punkt za punkt. Ukraińcy radzili sobie znacznie lepiej z przyjęciem naszym trudnych zagrywek, niż na początku meczu, a gdy już mieliśmy okazję do kontry, to świetnie bronili. Sami natomiast byli skuteczni w ataku, choć czasami dość szczęśliwie, i strony zmieniali przy prowadzeniu 8:7. Następnie odskoczyli na 11:8, ale Clevenot dał nam przejście, a po jego zagrywce Zniszczoł w końcu znalazł sposób na zablokowanie Gueye. Trener Uģis Krastiņš poprosił o czas, ale po nim Petrovs przy kiwce przełożył rękę na naszą stronę, co wychwycił od razu sędzia, a tym samym mieliśmy remis. Cały czas inicjatywę mieli jednak lwowianie, a gdy ich francuski środkowy dołożył już siódmy tego dnia punktowy blok, mieli dwa meczbole. Te jednak obroniliśmy – najpierw Gąsior uderzył pod końcową linię, a chwilę później w boisku nie zmieścił się Tupczij. Kolejną piłkę meczową dał Barkomowi niesamowity Gueye, a Gąsior, próbując kiwać z niezbyt wygodnej piłki, został zgaszony przez Petrovsa, a tym samym było po meczu.

21. kolejka: 10-02-2024

gospodarz gość wynik wyniki setów
11-02-2024 17:30 Trefl Gdańsk Skra Bełchatów 2:3 19:25, 21:25, 25:22, 27:25, 11:15
11-02-2024 14:45 LUK Lublin Projekt Warszawa 3:1 25:19, 25:22, 20:25, 25:22
12-02-2024 20:30 Cuprum Lubin Ślepsk Suwałki
11-02-2024 20:30 Barkom Lwów Warta Zawiercie 3:2 20:25, 27:25, 29:31, 25:19, 16:14
10-02-2024 17:30 Czarni Radom Jastrzębski Węgiel 0:3 22:25, 20:25, 16:25
10-02-2024 20:30 GKS Katowice ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0 25:10, 32:30, 25:19
10-02-2024 14:45 Resovia Rzeszów Stal Nysa 3:1 25:13, 25:19, 17:25, 25:16
07-02-2024 20:30 Norwid Częstochowa AZS Olsztyn 0:3 24:26, 22:25, 21:25

tabela po 21. kolejce

miejsce drużyna mecze punkty sety małe punkty
1 Jastrzębski Węgiel 21 57 59:14 1803:1500
2 Aluron CMC Warta Zawiercie 21 51 56:21 1859:1646
3 Projekt Warszawa 21 50 54:19 1747:1538
4 Asseco Resovia Rzeszów 21 44 53:29 1943:1803
5 Trefl Gdańsk 21 39 46:32 1815:1755
6 BOGDANKA LUK Lublin 21 38 49:37 1938:1890
7 Indykpol AZS Olsztyn 21 31 40:40 1799:1809
8 PGE GiEK Skra Bełchatów 21 29 39:43 1860:1861
9 PSG Stal Nysa 21 29 39:44 1808:1855
10 Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 20 26 34:39 1657:1706
11 Barkom-Każany Lwów 20 22 31:46 1689:1835
12 Ślepsk Malow Suwałki 20 20 24:44 1489:1609
13 GKS Katowice 21 18 27:50 1677:1801
14 Exact Systems Hemarpol Częstochowa 20 18 26:50 1675:1794
15 KGHM Cuprum Lubin 19 14 22:47 1464:1593
16 Enea Czarni Radom 21 9 14:58 1507:1735

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie / siatka.org foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *