Siatkówka

Jurajscy Rycerze dalej w grze! W niedzielę wszystko będzie jasne!

Jurajscy Rycerze wyciągnęli wnioski z pierwszego meczu finałowego rozegranego w Zawierciu i pokazali, że łatwo broni nie złożą. Na dystansie czterech setów pokonali aktualnych mistrzów Polski w własnej hali. W niedzielne popołudnie wszystko będzie już jasne kto przypadnie tytuł.

27 kwietnia 2024, 18:30 – Jastrzębie Zdrój (Jana Pawła II 6)
JASTRZĘBSKI WĘGIEL 1:3 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE  (25:27, 25:22, 25:22, 19:25, 23:25)

ALURON CMC WARTA : Tavares, Butryn, Kwolek, Clevenot, Zniszczoł, Bieniek, Perry (L) oraz Gąsior, Łaba, Rossard

MVP: Bartosz Kwolek

Po kapitalnym widowisku, zepsutym jednak mocno przez decyzje sędziowskie, Jurajscy Rycerze pokonali na wyjeździe Jastrzębski Węgiel 3:1, a to oznacza, że o tytule mistrza Polski zadecyduje trzeci mecz, który zostanie rozegrany w niedzielę o 14:45.

Weszliśmy w grę znacznie lepiej niż w Zawierciu, bardzo dobrze spisując się w polu serwisowym. Bartek Kwolek nie marnował okazji do skutecznego ataku, a Trévor Clevenot znalazł się z konieczności w roli środkowego bloku i zatrzymał atak Tomasza Fornala, a dzięki temu objęliśmy prowadzenie. Straciliśmy je, gdy Rafał Szymura posłał asa, ale nie na długo, bo Fornal na wysokiej piłce uderzył nad blokiem w aut, chwilę później to samo zrobił Jean Patry i zrobiło się 16:14 dla naszej drużyny. Gospodarze wyrównali, gdy Szymura zatrzymał Karola Butryna atakującego z lewego skrzydła. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie – Fornal po asekuracji, przy której sędzia mimo naszych protestów nie odgwizdał piłki rzuconej, skończył kontratak na 19:18, ale Butryn posłał asa i znów było 21:20 dla nas. Po kolejnej serii punkt za punkt to właśnie nasz atakujący skończył po bloku trudną piłkę na 24:23. Miguel Tavares pomylił się jednak w polu serwisowym, a to Patry trafił do samej linii. Setbola dla rywali obronił jednak Kwolek. Bieniek zablokował Szymurę i znowu to my mieliśmy szansę na zakończenie partii. Clevenot wyblokował Patry’ego i sam wykorzystał kontrę na wagę pierwszego seta!

Już na początku drugiej partii po raz kolejny dał o sobie znać arbiter, który odgwizdał Kwolkowi piłke rzuconą, gdy ten przebijał ją ratunkowo przez siatkę. Nie wyszły nam następnie dwie akcje w ataku i przeciwnicy odskoczyli na trzy punkty. Nie wykorzystaliśmy okazji, by zmniejszyć dystans, a po kolejnej serii punktowej przy zagrywkach Fornala zrobiło się już 14:8 dla jastrzębian. Przejście dał nam w końcu Daniel Gąsior, który chwilę wcześniej zmienił Butryna, ale za moment Norbert Huber trafił zagrywką w samą linię końcową. Straty były już na tyle duże, że tylko jakaś niesamowita seria pozwoliłaby je zmniejszyć, ale obrońcy tytułu byli skuteczni po własnym przyjęciu. Podgoniliśmy pod koniec przy zagrywkach Mateusza Bieńka i z 16:23 zrobiło się 20:23. Gąsior dorzucił asa na 22:24 i Marcelo Méndez musiał poprosić o drugi czas. Po nim atakujący raz jeszcze trafił mocno, ale tym razem Fornal dograł precyzyjnie do Benjamina Toniuttego, a ten uruchomił na środku Jurija Gładyra.

Po nabraniu rozpędu w końcówce trzeciego seta rozpoczęliśmy od wygrania długiej wymiany, którą kiwką do linii bocznej skończył Bieniek. Działo za 9. metrem odpalił jednak znowu Huber, Patry i Szymura korzystali z kontrataków, a przy trzecim niedokładnym przyjęciu Tavares, próbując ratować sytuację, wyblokował atak powyżej taśmy, a znajdował się w drugiej linii i znowu Jastrzębski Węgiel odskoczył na 6:3. Butryn zgasił jednak kiwkę Szymury, trafił zagrywką i wyrównaliśmy na 7:7, a po chwili nasz atakujący po kapitalnej obronie Luke’a Perry’ego dał nam prowadzenie, obijając ręce rywali. Serię o jeszcze jeden punkt przedłużył Miłosz Zniszczoł, którego blok trafił Patry’ego w głowę. Gospodarze zaczęli coraz częściej mylić się w polu serwisowym, co ułatwiało nam pilnowanie skromnej przewagi. W końcu powiększyliśmy ją, grając cierpliwie w systemie blok-obrona, dzięki czemu przy kolejnej próbie ataku Szymura się pomylił. My z kolei dobrze rozwiązywaliśmy nawet najtrudniejsze sytuacje i pilnowaliśmy trzypunktowego prowadzenia. Na zagrywkę za Zniszczoła wszedł Gąsior, trafił Fornala, a próbujący jeszcze ratować piłkę Huber posłał ją za boisko i było już 19:15. Serwisem trafił wprawdzie Ryan Sclater, ale po przerwie na żądanie Michała Winiarskiego uderzył w siatkę, a Kwolek kapitalnie zgasił kiwkę Patry’ego i znów mieliśmy cztery oczka przewagi. Nasz przyjmujący na oczach Nikoli Grbicia, który nie powołał go do reprezentacji Polski, dorzucił jeszcze asa na Szymurze i było już 23:18. Bieniek wyblokował Hubera, dzięki czemu Clevenot miał okazję do kontry i wykorzystał ją, dając nam aż sześć piłek setowych. Pierwszą obronił Szymura, ale przy drugiej Butryn wbił gwoździa w boisko rywali.

Na początku czwartej partii dwa razy nie przebiliśmy się przez blok rywali, którzy mieli szansę wygrać trzecią akcję z rzędu po zagrywce Fornala, ale ten na kontrze z pajpa nadział się na dłonie Bieńka. Chwilę później Huber ze środka uderzył daleko w aut i momentalnie wyrównaliśmy na 4:4. Nie dawaliśmy się złamać pojedynczymi nieudanymi akcjami, a gdy Butryn odpalił działo zza linii końcowej, odskoczyliśmy na 10:7. Kwolek grał taki mecz, że punkt zdobył nawet… obroną, gdy piłka spadła na linię boczną po stronie rywali. Do tego Huber po raz kolejny wysłał krótką dalego w aut i było już 14:10. Gospodarze rzucili się jednak do pogoni, zaczęli trafiać bardzo mocną zagrywką, my nie mogliśmy się przebić na wysokiej piłce i wynik bardzo szybko się wyrównał. Nie podłamało nas to, Clevenot trafił do samej linii serwisem i zrobiło się 19:17. Chwilę później Perry nie zdołał jednak utrzymać w grze zagrywki Gładyra i znów mieliśmy remis. W kluczowym momencie Clevenot wyblokował Patry’ego, a Butryn skończył kontrę i mieliśmy dwa meczbole. Przy pierwszym Bieniek pomylił się na zagrywce, a przy drugim doszło do kolejnej ogromnej kontrowersji. Clevenot skończył atak, ale rywali domagali się odgwizdania błędu ustawienia. Arbiter niewzruszony zakończył jednak spotkania, a to oznacza, że mistrzostwo rozstrzygnie się w niedzielę o 14:45. Kolejną statuetkę MVP w fazie play-off odebrał Bartosz Kwolek.

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...