Siatkówka

Jurajscy Rycerze wygrali bitwę, ale nie całą wojnę

Po fantastycznych trzech partiach i zwycięstwie trzy do zera nad Asseco Resovią Jurajscy Rycerze nie utrzymali poziomu gry w Złotym Secie i pożegnali się z Pucharem CEV.

8 lutego 2024, 19:45Sosnowiec (ArcelorMittal Park) 
ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE  3:0 ASSECO RESOVIA RZESZÓW (25:19, 25:19, 25:19) Złoty Set 11:15

ALURON CMC WARTA: Tavares, Butryn, Kwolek, Clevenot, Zniszczoł, Bieniek, Perry (L).

Od pierwszych akcji trwała wyrównana walka. Goście jako pierwsi odskoczyli na dwa punkty po asie TJ-a DeFalco (9:11), ale blok Mateusza Bieńka na Karolu Kłosie dał nam wyrównanie, a chwilę później Miłosz Zniszczoł upolował floatem amerykańskiego przyjmującego rywali i prowadziliśmy 13:12. Kolejny break point zdobyliśmy po bardzo długiej wymianie, w której świetnie broniliśmy, co ostatecznie przyniosło efekt w postaci skutecznego ataku Trévora Clevenota, asa dołożył po tym Bieniek i było 18:15. Następnie rozstrzelał się Karol Butryn, po której drugim asie w ciągu trzech akcji było już 22:16. W ostatnich akcjach pilnowaliśmy przewagi i ostatecznie wygraliśmy 25:19, gdy Fabian Drzyzga dotknął siatki, wrzucony w nią po kolejnym niedokładnym przyjęciu trudnego serwisu Zniszczoła.

Jurajscy Rycerze od początku drugiego seta celowali zagrywkami w DeFalco, co przynosiło wymierne efekty, a że Clevenot dołożył jeszcze do tego pojedynczy blok na Stéphenie Boyerze, to od razu odskoczyliśmy na 4:1. Goście zmniejszyli straty do punktu po bloku na Butrynie, ale nasz atakujący poprawił się w kolejnej akcji, dołożył później asa, a po kapitalnym technicznym ataku Clevenota na kontrze było już 12:8. Do tego Miguel Tavares zmienił serwis na szybujący, czym zaskoczył DeFalco i w efekcie Amerykanin chwilę później opuścił boisko. Trener Giampaolo Medei próbował kolejnych zmian, wpuścił na boisko Drzyzgę i Jakuba Buckiego, ale akcja tej dwójki również skończyła się naszym punktem, bo po raz kolejny Clevenot popisał się blokiem, zresztą nieostatnim, bo kilka chwil później dołączył na trzeciego do kolegów. Pierwszą piłkę setową mieliśmy już przy stanie 24:16, ale przeciwnicy ją obronili, a później w polu serwisowym pojawił się Yacine Louati. Najpierw strzelił na tyle mocno, że nie mieliśmy szans utrzymać piłki w grze, a następnie pomogła mu taśma. Za trzecim razem Bartek Kwolek miał wprawdzie problemy, ale mogliśy wyprowadzić akcję na wysokiej piłce, a przy ataku Butryna Kłos dotknął siatki i było po secie.

Już na początku trzeciej partii kolejnego asa zanotował Bieniek. Clevenot nadal błyszczał w ataku, a po chwili Tavares uruchomił też dwukrotnie Zniszczoła i prowadziliśmy 6:4. Kolegom punktów zza linii 9. metra pozazdrościł też Kwolek i trafił po swojej ulubionej przekątnej w sam narożnik. Tempa w tym elemencie nie zwalniali też ani Butryn, ani Tavares, więc przewaga urosła do sześciu oczek. Kolejny punkt z pola serwisowego dołożył też Bieniek i było już 21:13, ale wtedy nasza gra nagle się zacięła. Rzeszowianie wygrali cztery kolejne akcje, ale w końcu serię przerwał . Wróciliśmy w tym momencie do swojej gry i bezpiecznie doprowadziliśmy partię do końca, a to oznaczało, że o awansie zadecyduje Złoty Set.

Ten rozpoczął się bardzo słabo, bo po naszych błędach rywale odskoczyli na 4:1. Szybko jednak wyrównaliśmy, a po asie Butryna po taśmie zrobiło się 5:4. Niestety, jak się okazało, było to ostatnie prowadzenie tego dnia. Przy 5:5 goście odbili piłkę 4 razy, a sędzia tego nie zauważył. Michał Winiarski, zgodnie z przepisami obowiązującymi w europejskich pucharach, przerwał akcję, żeby zaangażować wideoweryfikację, ale zapomniał, że w Pucharze CEV, w przeciwieństwie do PlusLigi, takiego błędu na challenge’u sprawdzić nie można. W efekcie punkt zdobyła Asseco Resovia, a po zmianie stron zaczęła budować przewagę. W końcówce nasza gra się posypała, a rywalizację zakończyły autowe ataki Clevenota i Butryna. Tym samym to rzeszowianie zagrają w półfinale Pucharu CEV.

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...