Siatkówka

Jurajscy Rycerze wygrywają w Gdańsku po meczu pełnym zwrotów akcji

W pierwszym meczu po zdobyciu TAURON Pucharu Polski Jurajscy Rycerze byli najpierw bliscy zwycięstwa w trzech setach, a następnie porażki 2:3, żeby ostatecznie wywieźć z Gdańska cenne dwa punkty.

6 marca 2024, 20:30 – Gdańsk (Ergo Arena)
TREFL GDAŃSK 2:3 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE  (11:25, 22:25, 25:23, 25:22, 11:15)

ALURON CMC WARTA: Tavares, Butryn, Kwolek, Rossard, Zniszczoł, Bieniek, Perry (L) oraz Łaba, Kozłowski, Gąsior.

MVP: Luke Perry

Spotkanie zaczęło się z 20-minutowym opóźnieniem w związku z przedłużającym się meczem w Częstochowie, gdzie Exact Systems Hemarpol dopiero po tie-breaku granym na przewagi pokonał GKS Katowice. Dlatego też już po prezentacji szóstek obie drużyny musiały jeszcze odbyć krótką rozgrzywkę z piłkami. To nie pomogło Jurajskim Rycerzom w wejściu w grę i zaczęliśmy od wyniku 1:3. Wystarczyło jednak kilka minut, żeby nasz zespół odnalazł swój rytm – Karol Butryn skończył kontratak na remis, a wkrótce w polu serwisowym pojawił się Mateusz Bieniek i zaczęliśmy uciekać. Najpierw trzy akcje wygrała nasza pierwsza linia (ataki Kwolka oraz Thibaulta Rossarda oraz blok Butryna), a później kapitan dołożył dwa bezpośrednie punkty i prowadziliśmy 9:4. Nakręceni zwycięstwem w Pucharze Polski nasi gracze ewidentnie bawili się siatkówką, sukcesywnie powiększając przewagę. Znakomicie spisywaliśmy się zwłaszcza w relacji blok-obrona, co było przecież naszą mocną stroną także w Krakowie. Sam Bieniek serwował… 12 razy, więc przy jego zagrywce zdobyliśmy połowę punktów potrzebnych do wygrania seta. Ostatni punkt zdobył natomiast ze środka MVP niedzielnego finału, Miłosz Zniszczoł.

Podobnie jak w pierwszym secie, nasza gra na początku nie wyglądała najlepiej i tym razem rywale odskoczyli nawet na trzy punkty. Wyrównaliśmy jednak na 6:6 po bardzo dobrej akcji Bieńka, a chwilę później byliśmy już na prowadzeniu, bo po kolejnej mocnej zagrywce Kwolka na wysokiej piłce pomylił się Kewin Sasak. Trefl tym razem trzymał jednak dystans do stanu 11:12. Wtedy w polu serwisowym zameldował się Miguel Tavares, który – widząc problemy rywali w przyjęciu – tradycyjną mocną zagrywkę zamienił na techniczną, z którą przeciwnicy mieli duże problemy. Wykorzystując to uciekliśmy na cztery punkty, ale tym razem nie było to koniec emocji. Gospodarze szybko wzięli się do odrabiania strat, wykorzystali nasz brak skuteczności w ataku i doprowadzili do remisu 17:17. Od tego momentu trwała walka punkt za punkt, bo Tavares przerzucił ciężar ataku na środek, gdzie nie zawodził Zniszczoł. Pomylił się za to jego vis-à-vis, Patryk Niemiec i znów mieliśmy dwupunktową przewagę. Chwilę później Kwolek dorzucił asa na 24:21. Pierwszego setbola obronił jeszcze Jan Martinez, wybijając piłkę po rękach Butrynach tuż poza boisko, ale za chwilę gdańszczanie posłali zagrywkę poza linię końcową.

Trzecią partię wreszcie zaczęliśmy w dobrym stylu już od pierwszy piłek. W pierwszych dwóch akcjach Butryn i Bieniek zdobywali punkty atakiem, choć na raty, natomiast w trzeciej nasz kapitan wyblokował Sasaka, a atakujący tym razem skończył wymianę już za pierwszym razem. Atakujący wkrótce dołożył też drugi już tego dnia punkt blokiem, zatrzymując Mikołaja Sawickiego, a nasza przewaga urosła już do pięciu oczek. I tym razem nie poszliśmy jednak za ciosem, bo problemy zaczął nam sprawiać Jordan Zaleszczyk swoim floatem. Dwa razy zapunktował bezpośrednio, choć raz szczęśliwie, gdy piłka przewinęła się po taśmie, do tego kontratak skończył Martinez, a Butryn i Rossard nadziali się na blok rywali i nagle to Trefl objął prowadzenie 9:8. Szybko odzyskaliśmy inicjatywę – Bieniek zatrzymał Sasaka, a Kwolek skończył kontratak i było 12:10 dla zawiercian. W kolejnych minutach było trochę przeciągania linii, to gospodarze nas doszli, to po chwili mieliśmy nawet trzy punkty przewagi, żeby za moment dystans stopniał znów tylko do jednego. Gdy Sasak wyrzucił piłkę w aut, zrobiło się 19:16 i tym razem już utrzymaliśmy przewagę na dłuższy okres. W końcówce rywale zbliżyli się jednak ponownie, gdy na kontrze Piotr Orczyk zahaczył o palce Bieńka. Kolejną akcję też przegraliśmy, bo Butryn nie trafił czysto w piłkę, próbując wykręcić ją do prostej, i ta uciekła daleko w aut. W efekcie gospodarze wyrównali na 22:22 i Michał Winiarski musiał poprosić o przerwę. Po nim ten sam błąd przydarzył się Rossardowi i niespodziewanie to Trefl objął prowadzenie. Bieniek zaserwował w siatkę, co dało rywalom setbola i skorzystali z niego już przy pierwszej okazji, bo choć Luke Perry podbił piłkę po bloku na Butrynie, to na wysokiej piłce zatrzymany został też Rossard i tym razem asekuracji już zabrakło.

Czwartą partię od asa rozpoczął Rossard, a po bloku Kwolka na Sasaku szybko zbudowaliśmy dwupunktową przewagę. Utrzymywaliśmy ją do stanu 9:7, ale wtedy rywale zrobili przejście, odpłacili Kwolkowi, zatrzymując jego atak, a po chwili Bieniek uderzył w aut i to Trefl był na prowadzeniu. Najdłuższa akcja meczu odbyła się przy wyniku 13:13. Piłka przechodziła przez siatkę aż 18 razy, a ostatnie słowo należało do Sasaka, po którego mocnym ciosie w obronie stał jeszcze Kwolek, ale nie dał już rady przedłużyć wymiany. Wkrótce Rossard nadział się na Sasaka, rywale odskoczyli na 16:14, a na boisku Francuza zastąpił Patryk Łaba. Kolejna akcja również padła łupem gospodarzy, więc trener Winiarski posłał w bój także podwójną zmianę. Rozpędzeni gdańszczanie kontynuowali jednak dobrą grę, a liderem w ataku był Orczyk, który radził sobie nawet z dobrze ustawionym blokiem naszej drużyny. Gąsior starał się jeszcze pociągnąć drużynę, kończąc kontratak po własnej zagrywce, gdy piłka wróciła bezpośrednio na naszą stronę, ale nadal potrzebowaliśmy dwóch kolejnych break pointów do remisu. Zamiast tego, sami straciliśmy punkt przy serwisie rywali, gdy kontratak na raty skończył Martinez, dając Gdańskim Lwom aż cztery setbole. Lukas Kampa pomylił się za linią 9. metra, a Butryn wykorzystał okazję do ataku po własnej mocnej zagrywce i trener Igor Juricić poprosił o czas. Po nim nasz atakujący raz jeszcze uderzył mocno, znów zagraliśmy dobrze w obronie, ale Łaba nie przebił się przez szczelny trójblok i było po secie.

Rozpędzeni gospodarze świetnie weszli też w tie-breaka – asy Karola Urbanowicza i Kewina Sasaka oraz blok Piotra Orczyka dały im od razu wynik 5:1. Dwie krótkie Zniszczoła przedzielone asem Butryna, a następnie autowy atak Sasaka pozwoliły jednak błyskawicznie wyrównać, a po chwili MVP pucharowego finału dorzucił jeszcze blok na Orczyku. Kwolek dorzucił do tego udany kontratak, gdy Perry świetnie podbił uderzenie Kampy z przechodzącej, i strony zmienialiśmy przy prowadzeniu 8:6. Bieniek również zatrzymał Orczyka, tym razem atakującego z szóstej strefy, i przewaga urosła do trzech oczek, a po asie Kwolka było już 13:9. Nasz przyjmujący za drugim razem się pomylił, ale piłki meczowa dał nam niezawodny Butryn. Pierwszą obronił jeszcze atakiem ze środka Zaleszczyk, ale tym samym odpłacił się Zniszczoł, kończąc spotkanie. Nagroda MVP po raz drugi w tym sezonie trafiła natomiast do Perry’ego, dla którego był to powrót do Ergo Areny, gdzie występował w barwach Trefla w poprzednim sezonie.

24. kolejka: 06-03-2024

gospodarz gość wynik wyniki setów
06-03-2024 21:00 Skra Bełchatów Resovia Rzeszów 0:3 22:25, 23:25, 24:26
06-03-2024 15:45 Norwid Częstochowa GKS Katowice 3:2 25:21, 25:19, 22:25, 21:25, 16:14
05-03-2024 18:20 AZS Olsztyn Czarni Radom 3:1 23:25, 25:22, 25:17, 25:19
05-03-2024 21:00 Stal Nysa Barkom Lwów 3:0 25:23, 25:18, 25:18
05-03-2024 15:45 Cuprum Lubin ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 14:25, 20:25, 20:25
07-03-2024 15:45 Jastrzębski Węgiel LUK Lublin 0:0
06-03-2024 18:20 Trefl Gdańsk Warta Zawiercie 2:3 11:25, 22:25, 25:23, 25:22, 11:15
07-03-2024 18:20 Ślepsk Suwałki Projekt Warszawa

tabela po 24. kolejce

miejsce drużyna mecze punkty sety małe punkty
1 Jastrzębski Węgiel 23 60 62:18 1964:1649
2 Aluron CMC Warta Zawiercie 24 59 65:24 2138:1882
3 Projekt Warszawa 22 53 57:19 1822:1598
4 Asseco Resovia Rzeszów 24 47 58:35 2198:2060
5 Trefl Gdańsk 24 43 51:39 2066:2019
6 BOGDANKA LUK Lublin 23 41 52:41 2097:2043
7 Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 24 38 46:40 1977:1966
8 Indykpol AZS Olsztyn 24 38 48:45 2094:2088
9 PSG Stal Nysa 24 35 46:48 2077:2106
10 PGE GiEK Skra Bełchatów 23 32 42:46 2004:1994
11 Barkom-Każany Lwów 24 27 38:54 2048:2198
12 Exact Systems Hemarpol Częstochowa 24 23 32:59 1992:2137
13 GKS Katowice 24 21 33:58 1978:2115
14 Ślepsk Malow Suwałki 23 20 27:53 1731:1895
15 KGHM Cuprum Lubin 24 18 29:60 1892:2075
16 Enea Czarni Radom 24 12 18:65 1747:2000

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie / siatka.org foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

 

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...