Siatkówka

Szopienice odczarowane, rekord Mateusza Bieńka!

Po raz pierwszy od 2017 roku Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała na wyjeździe z GKS-em Katowice. Jurajscy Rycerze wygrali w Szopienicach 3:1, a Mateusz Bieniek zdobył aż 26 punktów, bijąc rekord PlusLigi wśród środkowych.

 

28 stycznia 2024, 17:30Katowice (Ośrodek Sportowy Szopienice)
GKS KATOWICE 1:3 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE (18:25, 26:24, 22:25, 23:25)

ALURON CMC WARTA: Tavares, Butryn, Clevenot, Łaba, Bieniek, Szalacha, Perry (L) oraz Gregorowicz, Gąsior, Zniszczoł, Schamlewski

MVP: Mateusz Bieniek

W składzie gospodarzy zabrakło świetnie dysponowanego w ostatnich spotkaniach Lukáša Vašiny, który na porannym rozruchu doznał kontuzji palca. Po naszej stronie trener Michał Winiarski dał natomiast odpocząć Bartoszowi Kwolkowi i Miłoszowi Zniszczołowi, których zastąpili Patryk Łaba i Michał Szalacha. Już od pierwsych akcji rywali kąsał świetnie im znany Karol Butryn, który występował w GKS-ie w latach 2015-2019. Trzy punkty z rzędu dołożył Mateusz Bieniek, który najpierw wbił gwoździa z krótkiej, a w kolejnych akcjiach blokował ataki Łukasza Usowicza oraz Jonasa Kvalena, i prowadziliśmy 10:5. Dzięki wysokiej skuteczności utrzymywaliśmy wysoką przewagę aż do stanu 17:12. Wtedy jednak nasza gra trochę się zacięła przy zagrywkach Davide Saitty i rywale zbliżyli się na dwa punkty. Szybko wzięliśmy się jednak za odbudowywanie dystansu. Butryn skończył kontrę, Bieniek dołożył asa i było 22:17. Na koniec dwa razy zza 9. metra zapunktował też nasz atakujący i było po secie.

Również po zmianie stron nasza zagrywka raz za razem sprawiała duże problemy gospodarzom. Bardzo skuteczny od początku spotkania był Łaba. Katowiczanie nie zamierzali jednak oddać meczu bez walki i po asie Damiana Domagały, bloku na Butrynie i kontrataku Marcina Walińskiego, który wybił piłkę po rękach w aut, objęli prowadzenie 9:8. Odskoczyliśmy ponownie w dużej mierze dzięki Bieńkowi i jego potężnym zagrywkom, po których zdobyliśmy dwa punty i zrobiło się 15:13 dla Jurajskich Rycerzy. GKS raz jeszcze doprowadził jednak do remisu, a po asie Walińskiego wrócił na czoło (19:18). Mógł go zresztą powiększyć o kolejny punkt, ale podczas długiej wymiany nasi siatkarze grali bardzo cierpliwie w asekuracji, aż z prawego skrzydła skutecznie zaatakował Butryn. Końcówka obfitowała zresztą w przedłużonego akcje, a obie drużyny popisywały się fantastycznymi obronami. Cały czas inicjatywa była jednak po stronie gospodarzy, przy drugim setbolu świetnie do linii zaserwował Waliński, Trévor Clevenot nie utrzymał piłki w grze i w efekcie partia padła łupem rywali.

To, czego zabrakło w poprzednim secie, czyli punktowy blok, zadziałało zaraz po przerwie. Butryn z Bieńkiem zatrzymali Domagałę, niedługo to samo w pojedynkę zrobił Łaba, który następnie skończył dwa kontrataki i odskoczyliśmy na 7:4. Clevenot męczył zagrywką Kvalena, więc dwie kolejne akcje również padły naszym łupem. Mieliśmy okazje, by tę przewagę jeszcze powiększyć, ale w ataku zaciął się Butryn i w efekcie przy stanie 14:11 zmienił go Daniel Gąsior. W kolejnych akcjach Miguel Tavares oparł rozegranie na środkowych i była to skuteczna taktyka. Przetrzymaliśmy dzięki temu szarżę katowiczan, a po świetnej obronie naszego rozgrywającego kontrę na 23:19 skończył Łaba. Rywale obronili wprawdzie dwie pierwsze piłki setowe, ale trzecią Domagała posłał z zagrywki w aut.

Kapitalnie dysponowany tego dnia Bieniek z wysokiego C zaczął też czwartą partię. Zablokował na środku Bartłomieja Krulickiego, w kolejnej akcji go wyblokował, dzięki czemu wygraliśmy kontrę, dołożył też punkt kiwką, a następnie na siatce wygrał walkę z Saittą i prowadziliśmy 5:1. Kontrolowaliśmy dystans, aż przy stanie 11:8 w polu serwisowym zameldował się Clevenot. Najpierw upolował floatem Walińskiego, później dwie kolejne akcje kończył Łaba i nasza przewaga wynosiła już sześć punktów. Kolejną serię zrobiliśmy przy serwisach Bieńka, który również zwolnił rękę, sprawiając katowiczanom ogromne problemy. Mocną wersją ukąsił za to Gąsior i było już 19:10. W końcówce straciliśmy trochę koncentrację i gospodarze zaczęli zmniejszać straty. Bieniek raz jeszcze był jednak skuteczny w ataku, zdobywając swój 24 punkt i wyrównując tym samym rekord kariery. Było 23:18 i wydawało się, że emocji już nie będzie. Tavares chciał jednak dać kapitanowi pobić jego najlepsze osiągnięcie w PlusLidze, a gracze GKS-u tylko na to czekali. Najpierw Sebastian Adamczyk zagrał wyblokiem, a w kolejnej akcji zablokował punktowo i przewaga stopniała do dwóch punktów. W końcu Bieniek przełamał niemoc, dając nam trzy piłki meczowe i sam wykorzystał ostatnią z nich, kończąc ostatecznie z 26 punktami i odbierając chwilę później statuetkę MVP.

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...