Siatkówka

Jurajscy Rycerze wicemistrzami Polski

W meczu decydującym o mistrzostwie Polski Aluron CMC Warta Zawiercie uległa na wyjeździe Jastrzębskiemu Węglowi 1:3. Jurajscy Rycerze walczyli ambitnie do końca, odwrócili losy drugiego seta i byli bliscy powtórki w trzecim, ale ostatecznie musimy zadowolić się srebrnym medalem.

28 kwietnia 2024, 14:30 – Jastrzębie Zdrój (Jana Pawła II 6)
JASTRZĘBSKI WĘGIEL 3:1 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE  (25:19, 21:25, 25:23, 25:18)

ALURON CMC WARTA : Tavares, Butryn, Kwolek, Clevenot, Zniszczoł, Bieniek, Perry (L) oraz Kozłowski, Gąsior, Łaba.

Oba zespoły rozpoczęły od mocnych uderzeń zza linii końcowej, przez co robienie przejść nie przychodziło łatwo żadnej ze stron. Inicjatywa w pierwszych minutach należała jednak do gospodarzy i gdy Rafał Szymura skończył piłkę przechodzącą po zagrywce Norberta Hubera, a po chwili środkowy z Jastrzębia-Zdroju poprawił asem, zrobiło się już 10:6. Karol Butryn szybko jednak zrewanżował się, zaskakując Szymurę, a w kolejnym ustawieniu podbił jego atak, kontrę wykorzystał Bartosz Kwolek i straty stopniały do punktu. Przy stanie 13:15 piłka po ataku Kwolka wracała na nasza stronę między antenkami, ale przy ustawieniu sędziów jest to najtrudniejsza sytuacja do oceny i nie wychwycili oni tego błędu. Ostatecznie wymianę skończył Tomasz Fornal, poszedł na zagrywkę i seria punktowa sprawiła, że Jastrzębski Węgiel odskoczył na 19:13. As Butryna i dwa bloki z rzędu na Jeanie Patrym pozwoliły nam wprawdzie zbliżyć się na 3 punkty, ale ostatnie akcje znów należały do gospodarzy, a partię bezpośrednim punktem zza 9. metra skończył Jurij Gładyr.

W drugiego seta nie weszliśmy najlepiej, bo od dwóch błędów w ataku Miłosza Zniszczoła, a po chwili pomylił się też Butryn. Ogólnie mieliśmy ogromne problemy z kończeniem akcji, z czego korzystali przeciwnicy i odskoczyli już na początku na 6:1, a potem powiększyli jeszcze prowadzenie do stanu 12:5. Jurajscy Rycerze nigdy nie składają jednak broni. Na boisku pojawił się Daniel Gąsior, a w polu serwisowym Mateusz Bieniek i to ta dwójka była głównymi bohaterami najbliższych minut, dzięki czemu straty błyskawicznie stopniały do punktu. Gospodarze wprawdzie zaraz odpowiedzieli serią i znów uciekli na 15:11, ale my znów zabraliśmy się za odrabianie strat i po asie Kwolka wyrównaliśmy na 20:20. Nasz przyjmujący nie zamierzał jednak opuszczać pola serwisowego. Blok Bieńka, aut Szymury, sprytny kontratak Trévora Clevenota i jeszcze jeden bezpośredni punkt dały nam aż cztery piłki setowe. Dopiero wtedy Kwolo się pomylił, ale chwilę później to samo zrobił Patry.

Choć jastrzębianie trzecią partię rozpoczęli od prowadzenia 3:1 po asie Hubera, to błyskawicznie wyrównaliśmy po kontrataku Kwolka i w kolejnych minutach trwała walka punkt za punkt. Mimo naszych bardzo dobrych zagrywek skuteczność po stronie rywali odzyskał Patry, który kończył trudne piłki i to właśnie jego obicie bloku na kontrze dało gospodarzom wynik 11:9. Do tego chwilę później Fornal zatrzymał blokiem kiwkę Miguela Tavaresa i straty urosły do trzech oczek. Na boisko wrócił Butryn, ale z bardzo trudnej piłki zaatakował w aut i przy stanie 11:15 Michał Winiarski poprosił o czas. Nie pomogło to zrobić przejścia, bo po kolejnym mocnym serwisie Gładyra tym razem pomylił się Kwolek. Przy 13:17 kapitalną akcją w obronie popisał się Luke Perry, który popędził pod stolik komisarza do piłki podbitej przez Butryna i dał radę jeszcze wystawić ją do Kwolka, który obił blok. Nasz atakujący skończył kontrę, za to Patry wyrzucił atak w aut i było już tylko 17:18. Niestety w kolejnej akcji się pomylił, a Huber raz jeszcze trafił i znów musieliśmy gonić. Po czasie przejście zapewnił nam Butryn, obijając wysoki i szczelny blok. W kolejnym ustawieniu on pojawił się za linią 9. metra i w swoim stylu odpalił działa. Sam skończył kontratak na 21:21, podczas gdy chwilę wcześniej Szymura uderzył w aut. Walka punkt za punkt trwała, wygraliśmy też ważny challenge na 23:23, gdy sędzia początkowo nie dopatrzył się bloku po ataku Butryna. Pierwszego setbola mieli jednak gospodarze i od razu go wykorzystali. Butryn atakował trzy razy, przy drugim z nich rywale bardzo szczęśliwie utrzymali piłkę w grze, a przy trzeciej próbie uderzył minimalnie poza boisko.

Przy stanie 4:3 w czwartej partii do głosu doszli sędziowie, którzy po wideoweryfikacji podjęli decyzję, że Zniszczoł dotknął piłki w bloku, mimo że nasz środkowy zarzekał się, że tak nie było, a obraz kamery nie dawał jednoznacznej odpowiedzi. Ta sytuacja wyprowadziła nasz zespół z równowagi i w efekcie przeciwnicy odskoczyli szybko na 8:4. W kolejnych akcjach próbowaliśmy ich przełamać, ale bezskutecznie, za to sami mieliśmy problemy z przyjęciem bardzo mocnych zagrywek i w końcu w kolejnej trudnej sytuacji Butryn uderzył w siatkę, przez co zrobiło się już 14:9 dla jastrzębian. Próbowaliśmy raz jeszcze zerwać się do pościgu, po kontrataku Butryna zbliżyliśmy się na 14:17, ale na więcej zabrakło już sił. Kwolka zaczęły łapać skurcze i musiał opuścić boisko, a gospodarze na fali zaczęli w końcówce powiększać przewagę i dowieźli ją bezpiecznie do końca, broniąc tytułu mistrza Polski.

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...