Siatkówka

Zdobywcy Pucharu Challenge pokonani. MAMY FINAŁ PUCHARU POLSKI!

Po świetnym spotkaniu Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała 3:0 Projekt Warszawa w półfinale TAURON Pucharu Polski. Rywalem Jurajskich Rycerzy w walce o trofeum będzie Jastrzębski Węgiel, a finał odbędzie się w niedzielę o godzinie 14:45.

2 lutego 2024, 17:30 – Kraków (Tauron Arena)
PROJEKT WARSZAWA 0:3 ALURON CMC WARTA ZAWIERCIE (18:25, 24:25, 27:29)

ALURON CMC WARTA: Tavares, Butryn, Kwolek, Clevenot, Zniszczoł, Bieniek, Perry (L) oraz Kozłowski, Gąsior, Rossard

MVP: Karol Burtyn

Weszliśmy dobrze w mecz, od początku stawiając na mocną zagrywkę i po asie Miguela Tavaresa obejmując prowadzenia 3:1. Rywale wprawdzie wyrównali, ale seria czterech punktów od stanu 7:7, gdy m.in. gracze Projektu dwa razy z rzędu pomylili się w ataku, pozwoliła nam odskoczyć. Pilnowaliśmy tej przewagi, a dwa kolejne break pointy przy serwisach Karola Butryna, gdzie napierw cierpliwością wykazał się Trévor Clevenot, kończąc akcję dopiero za trzecim razem, a następnie pomylił się Artur Szalpuk, sprawiły, że było już 20:13. Wprawdzie trzy następne punkty należały do warszawian, ale przejście dał nam w końcu atak Miłosza Zniszczoła. Złapaliśmy z powrotem rytm i w końcówce byliśmy już nie do złamania, a seta zakończył kolejny as Tavaresa.

Druga partia rozpoczęła się już gorzej, bo nie ustrzegliśmy się błędów w ataku, a gdy Kévin Tillie dołożył dwa asy z rzędu, Projekt objął prowadzenie 8:5. Szybko zabraliśmy się jednak do odrabiania strat i po kontrataku skończonym przez Bartosza Kwolka stopniały one do punktu. Cały czas goniliśmy jednak rywali, którzy nie chcieli dać się złapać, a po długiej wymianie zakończonej przez Szalpuka atakiem znowu odskoczyli na trzy oczka. Choć próbowaliśmy złamać przeciwników, odrzucając ich od siatki, to zespół Piotra Grabana świetnie radził sobie na wysokiej piłce, obijając naszych blokujących. Dopiero autowy atak Batłomieja Bołądzia pozwolił nam zbliżyć się na 20:21, a długa akcja, w której Kwolek nogą podbił atak Szalpuka, a przy powtórce przyjmujący z Watszawy się pomylił, dały remis 22:22. Chwilę później jeszcze jeden błąd popełnił Bołądź i po raz pierwszy od dawna byliśmy na prowadzeniu. Przy pierwszym setbolu na zagrywkę wszedł Thibault Rossard, uderzył mocno, a następnie podbił atak Bołądzia z lewego skrzydła, ale na kontrze Butryn nie przebił się przez szczelny trójblok. Nasz atakujący poprawił się jednak w kolejnej akcji, pewnie trafiając po skosie. Za linią 9. metra pojawił się Tavares, zaserwował precyzyjnie do linii bocznej i choć Tillie dograł piłkę precyzyjnie do Jana Firleja, to Andrzej Wrona uderzył z krótkiej w aut i było po secie.

Po zmianie stron Szalpuka od początku zastąpił Igor Grobelny. Po kapitalnym pojedynczym bloku Butryna na Tilliem objęliśmy prowadzenie, ale to samo Firlej zrobił Clevenotowi, Bołądź dorzucił asa i to Projekt był na czele (5:3). Po okresie gry punkt za punkt wyrównaliśmy na 9:9 po czwartym już punkcie Tavaresa zza linii końcowej, a gdy Grobelny przyjął serwis Bieńka na naszą stronę, a akcję skończył Clevenot, zrobiło się 13:12 dla nas. Rywale odzyskali prowadzenie, gdy Firlej znalazł się w ataku od razu po wybloku Wrony, ale tylko na chwilę, bo Bienik najpierw zgasił kiwkę Bołądzia, a po chwili wykorzystał kontrę po świetnym floacie Zniszczoła i odskoczyliśmy na 18:16. Bardzo ważną akcję, w której ekipa ze stolicy dwukrotnie broniła nasze ataki, zakończył czujny na siatce Kwolek i dzięki temu utrzymywaliśmy dwupunktową przewagę. Chwilę później zabrakło nam trochę szczęścia, bo po kiwce Clevenota i bloku Firleja piłka spadła na linię boczną. Od tego momentu żadna z drużyn nie dawała się przełamać do stanu 24:24. Wtedy Grobelny trafił zagrywką w okolice końca boiska, a sędzia sam poprosił o weryfikację, która wskazała, że piłka zahaczyła jednak o linię. W efekcie to Projekt miał setbole, ale w grze utrzymywali nas najpierw Butryn, a następnie Clevenot. Następnie Kwolek zaserwował na tyle mocno, że Damian Wojtaszek, który grał znakomity mecz zwłaszcza w obronie, nie utrzymał przyjęcia. W kolejnej akcji Tillie zdołał już dograć piłkę do Firleja i sam skończył atak, ale Bołądź pomylił się za linią 9. metra, dając nam kolejnego meczbola. Błędu atakującego z Warszawy nie powielił Mateusz Bieniek, Tillie nie dał rady przyjąć jego serwisu i było po meczu. Statuetka MVP trafiła w ręce Karola Butryna, który 16 z 28 ataków i dołożył 2 bloki.

t
Kibice Aluron CMC Warta Zawiercie.

źródło: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie foto: Biuro Prasowe Aluron CMC Warta Zawiercie – aluroncmc.pl

Avatar

Kul@3

About Author

Prawie 40 wiosen na karku a w piłkę mógłby jeszcze spokojnie pograć. Kariera spowolnił a potem zastopował brak talentu. Biegać się nie chciało zatem stał w bramce i jak piłka nie trafiła w niego to wpadła do bramki. Zawodnik takich klubów jak Warta Zawiercie, MKS Poręba, Źródło Kromołów czy Piliczanka Pilica. Choć ostatnim mecz rozegrał ponad 15 lat temu.. Zmieniło się tyle, że ubyło Klubów a przybyło boisk ze sztuczną nawierzchnią...